Pierwsze strony Gazety Wyborczej z czwartku ponownie przywołały niedawne wydarzenia z Poznania i przypadkowe odkrycie nadkola samochodowego na miejscu zbrodni, które zbrukane było krwią 39-letniej Natalii. Dowód ten rzucił nowe światło na śmierć kobiety, która była jak się okazało, ofiarą swojego męża, Adama. Prokuratorzy są bliscy sformalizowania aktu oskarżenia przeciwko mężczyźnie, który – według biegłych psychiatrów – był poczytalny w momentach poprzedzających zbrodnię. Niemniej jednak, zasugerowano, że Adam działał pod wpływem nagłego impulsu.

Natalia, mieszkańka Gortatowa, zaginęła w czerwcu, a jej ciało odnaleziono dziewięć kilometrów od domu w lesie. Udusił ją jej 60-letni mąż, Adam R., co ujawniły intensywne poszukiwania. Po zgłoszeniu zaginięcia żony przez Adama i przedstawieniu dowodów wskazujących na jego winę, mężczyzna przyznał się do zbrodni. Przyznał, że motywem był plan rozwodu Natalii i jej nowy partner.

Śledczy przeprowadzili rozmowy z nowym partnerem Natalii, który wyraził obawy, że Adam mógł zaszkodzić kobiecie. Natalia wyznała mu, że boi się męża i podejrzewa go o próby otrucia, co mogło tłumaczyć jej ostatnie złe samopoczucie. W taki sposób przerażona była kobieta, że sporządziła testament, w którym nie uwzględniła męża, natomiast całość majątku przekazała 10-letniemu synowi. Testament został odnaleziony w kopercie w biurze Natalii, o czym wiedziała jedynie jej koleżanka z pracy. Do dokumentu dołączono list Natalii, w którym zasugerowała, że jeśli coś jej się stanie, policja powinna podejrzewać męża.

Adam R. odpowie za swoje czyny przed sądem – grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności za zabójstwo żony.